|
() |
|
| :: Atletico rośnie na potęgę! |
Po dwóch fatalnych sezonach, w nadchodzącym Atletico Madryt zamierza powalczyć o mistrzostwo Hiszpanii. Ten ambitny cel, ogłoszony przez nowego trenera, Carlosa Bianchiego, nie wydaje się niemożliwy do zrealizowania, bo klub dokonał kilku bardzo ciekawych transferów.
Najważniejsze wydaje się być zatrudnienie właśnie Bianchiego, szkoleniowca, który czego się nie tknie - zamienia w złoto. Na liście zdobytych przez niego trofeów znajdują się dwa puchary Interkontynentalne z Velezem Sarsfield i Boca Juniors. Jednak jeszcze zanim podpisano umowę z Argentyńczykiem, dyrektor sportowy Toni Munoz zabrał się za rewolucję personalną.
Pomocnicy dla Dzieciaka Z piłkarzy tworzących kadrę zespołu w poprzednich rozgrywkach, z klubem pożegnało się bądź pożegna dwunastu graczy. Odeszli Ci, którzy zdecydowanie zawiedli: Veljko Paunović i Nano (do Getafe), Kiki Musampa (do Manchester City), Jorge (do Celty Vigo), Salva (do Malagi), Richard Nunez (do meksykańskiego Cruz Azul) oraz Javi Moreno i Cosmin Contra, którzy szukają klubów. Ci dwaj zawodnicy doczekali się miana najbardziej nieudanych transferów w historii Atletico - klub w 2002 roku zapłacił za nich Milanowi 30 milionów euro, obaj zarabiali krocie, a na boisku nie pokazali absolutnie nic. Ponadto podziękowano weteranom: Carlosowi Aguillerze, który zostanie w klubie w innej roli oraz Segiemu (szuka pracy), a już po pierwszej fazie przygotowań Bianchi kazał pakować się Alvaro Novo, Marcelo Sosie, choć największą wadą tego drugiego nie jest akurat brak piłkarskich umiejętności, lecz nie posiadanie hiszpańskiego paszportu i blokowanie miejsca dla piłkarzy spoza Unii Europejskiej, a także, co budzi zdziwienie, Jesperowi Gronkjaerowi. Gracze pozyskani tego lata to zawodnicy, o uznanej klasie, którzy nie powinni rozczarować. Wprawdzie Mateja Kezman, który kosztował 9 milionów euro, w poprzednim sezonie w Chelsea Londyn zawiódł na całej linii, ale zmagał się z kontuzjami i nie dostawał wielu szans. Pamiętać też trzeba, że wcześniej, w barwach PSV Eindhoven, strzelał gole jak na zawołanie. Teraz, po przybyciu do Madrytu oświadczył, że zawsze marzył o grze w lidze hiszpańskiej oraz obiecał zdobycie 25 bramek w ligowym sezonie. Już podczas pierwszej treningowej gry - podstawowi gracze kontra rezerwowi - trafił trzykrotnie, a w pochwałach nad nim rozpływali się tak znakomity stoper Pablo Ibanez, jak i największa gwiazda zespołu, Fernando Torres. - Na takiego partnera w ataku czekałem odkąd gram a Atletico - oświadczył ten ostatni. Niemniej niż pozyskanie Serba ucieszył El nino, czyli Dzieciaka, transfery piłkarzy do linii pomocy, która w poprzednim sezonie była najsłabszą formacją zespołu. Carlosowi Bianchiemu kupiono dwóch zawodników, o których marzył: Maxiego Rodrigueza, za 6 milionów euro oraz Martina Petrova. Pierwszy to Argentyńczyk, który w poprzednim sezonie, grając na prawej pomocy, strzelił w Primera Division 15 goli dla Espanyolu Barcelona, czyli o siedem więcej, niż wszyscy pomocnicy Atletico. Choć, w głównej mierze dzięki trafieniom Rodrigueza, Espanyol wywalczył prawo gry w Pucharze UEFA, Argentyńczyk nie wahał się, gdy otrzymał propozycję z Atletico. - Espanyol już więcej nie osiągnie, ze mną czy beze mnie, natomiast z klubem ze stolicy mogę powalczyć o najwyższe laury. A poza tym zadecydowała osoba trenera, który w Argentynie jest niemal Bogiem i daje gwarancję wygrywania - powiedział. Pozyskanie asa VFL Wolfsburg - Bułgara Martina Petrova to była skomplikowana operacja, bo niemiecki klub nie zamierzał rozstawać się z gwiazdą, Człowiekiem, który wpłynął VFL by zmieniły zdanie jest niejaki Francisko Garcia Sanz, Hiszpan i kibic Atletico, który pełni funkcję wiceprezesa koncernu Volkswagen, właściciela klubu z Wolfsburga. Kiedy obie ekipy uzgodniły cenę - 10 milionów euro - pojawił się problem sposobu płatności. Niemcy wyobrażali sobie, że dostaną w walizce całą kwotę, tymczasem Atletico nie ma tyle wolnych środków i zaproponowało płatność, w ratach, podpierając się gwarancjami bankowymi, co rozwiązało problem.
Długi nic nie znaczą Wyjaśnienia wymaga zagadnienie, jakim cudem zadłużony na grubo ponad 100 milionów euro klub może pozwolić sobie na tak drogie transfery. Otóż władze Los Colchoneros (Materace czyli Leniuchy, przydomek nadany Atletico przez kibiców Realu Madryt), już wydają środki, jakie przynieść ma planowana operacja sprzedaży miastu stadionu Vicente Calderona, który zostanie zburzony, by poszerzyć przebiegającą pod trybuną autostradę. Prezydentowi Cerezo sen z oczu spędza tylko działalność grupy kibiców Atletico o nazwie Uratujemy Stadion, która śle do rozmaitych instytucji listy protestacyjne. Dowodzi w nich, że rajcy kuszeni są przez klub grubymi łapówkami, by podjąć odpowiednią decyzję. Wracamy na boisko. Maxi Rodriguez oraz Petrov to znakomici piłkarze, ale kto wie, czy najcenniejszym wzmocnieniem linii pomocy nie okaże się ściągnięty z wypożyczenia do Getafe wychowanek klubu Gabi. Zawodnik ten był odkryciem poprzedniego sezonu, sercem i mózgiem drużyny rewelacyjnego beniaminka. Gabi łączy w sobie cechy znakomitego defensywnego pomocnika z walorami klasycznego rozgrywającego. Taki piłkarz to prawdziwy skarb o czym Carlos Bianchi dobrze wie. Planowane są jeszcze transfery Argentyńczyków: Pedro Aldo Duschera z Deportivo i Luciano Gallettiego z Realu Saragossa. Ostatnim już dokonanym zakupem jest pozyskanie za milion euro prawego obrońcy drugoligowej Murcii, Juana Valery, o którego już w zimowym okienku transferowym biło się kilka klubów Primera Division. To piłkarz określany mianem nowego Michela Salgado.
Promocja wychowanków To jednak nie koniec ruchów kadrowych Atletico. Argentyński trener podbił serca kibiców deklaracją, że w drużynach młodzieżowych znalazł wielu zawodników godnych gry w pierwszym zespole. Na obóz przygotowawczy do Los Angeles de San Rafael zabrał łącznie siedemnastu wychowanków, a tacy gracze jak Cuellar, Jacobo, Zahinos czy Manu wystąpili w najważniejszym dotychczas sparingu, meczu o Puchar Miasta Las Palmas z tamtejszą drużyną UD (0:0 i zwycięstwo Atletico w karnych). Ponadto - obok Gabiego - wróciło do drużyny z wypożyczeń dwóch innych wychowanków: Antonio Arizmendi oraz Toche. Gracze Atletico pytanie po obozie o różnice między Bianchim a poprzednimi trenerami: Gregorio Manzano i Cesarem Ferrando, odpowiadali, że u tamtych cały czas mieli zajęcia z piłką, podczas gdy Argentyńczyk dał im zdrowo w kość. Cóż, Virrey nigdy nie słynął z nowatorskich metod, jest raczej zwolennikiem starej szkoły. Piłkarze są jednak zadowoleni. Kolumbisjki obrońca Luis Amaranto Perea powiedział: - Tego nam było trzeba. Odpowiednie przygotowanie fizyczne to przecież baza, na której można budować siłę zespołu. Nie wyobrażam sobie byśmy kolejny raz znaleźli się poza europejskimi pucharami. A Bianchi powtarza nam nawet, że powalczymy o mistrzostwo kraju w my powoli zaczynami mu wierzyć.
Autor: Leszek Orłowski Źródło: "Piłka Nożna" |
| Komentarze [0] |
09.02.2006, 15:17
|
Dodał: RoBerT
|
[skomentuj] [wróć do newsów]
| PsNews::info |
Do tego newsa nie dodano jeszcze żadnego komentarza. [skomentuj] |
Powered by PsNews
Zakłady bukmacherskie online. Zakłady sportowe na mecze Ligi Mistrzów i Pucharu UEFA


Inter 0-2 Atlético
62' Reyes 83' Kun
27.08.2010 - Monaco
Atlético - Sporting Gijón
30.08.2010, 22:00 - Madryt
| |